29 grudnia
Już jutro sylwester i moje urodziny. Najgorszy dzień jaki może być. Miałam go spędzić tak jak co roku z tatą, ale jak przypominam matka bardzo się upiera. Nigdy i tak się mną nie przejmowała to czemu miała by się przejąć, że mi nie pasuje spędzenie z nią tego dnia ? To nie do końca prawda, bo i tak pewnie pójdę na imprezę czy coś, więc nie będę z nią.
Wstając z łóżka odnalazłam na podłodze laptop i zaczęłam oglądać różne strony, twitter, pocztę, facebooka, którego miałam z przymusu i jeszcze inne stronki. Gdy tylko skończyłam rozejrzałam się po swoim pokoju gdzie panował istny chaos. Zaśmiałam się na tej widok, wszędzie ubrania, pudełka po pizzy, torby, buty, papierki, kartki, gdzieś w koncie była gitara i jeszcze inne mało ważne przedmioty. Powoli wstałam z łóżka i udałam się do garderoby, gdzie wzięłam przygotowany zestaw i udałam się z nim do łazienki. Tam odprężyłam się dość długą kąpielą, po czym wysuszyłam włosy, nałożyłam makijaż i ubrałam to. Następnie wypsikałam się perfumami i weszłam ponownie do swojego pokoju, skąd zabrałam telefon i spojrzałam na godzinę, było już grubo po 14. Ciekawe czemu mnie matka nie obudziła. Znowu się zaśmiałam i zbiegłam na dół gdzie zastałam pustkę.

- Siemaa.- powiedziałam
- No kurdee, hej.- powiedział Dav śmiejąc się.
- Gdzie jesteście ?
- Skatepark a co ?
- Zaraz będę.- zawyłam rozłączając się. Ruszyłam w tam tym kierunku z lekkim uśmiechem i z takim doszłam.
- Siemaa !- krzyknęłam by mnie zauważyli.
- Ooo kurde ty tu ?- krzyknął Lulu i mocno mnie przytulił.
- No ja też za tobą tęskniłam.- zaśmiałam się witając z resztą.
- Co tak wcześnie wróciłaś ?- spytał John.
- Matka.- powiedziałam wzdychając.

- Będę.- zawyłam posyłając im uśmiech.
- Ej a w ogóle to jak było u ojca ?- spytała Martha, druga dziewczyna w naszej mafii.
- Tak jak zwykle, tylko kurde spotkałam w samolocie pieprzonego lalusia, który się mnie upieprzył.- powiedziałam kiwając głową. Reszta tylko wybuchła śmiechem...
Po kilku godzinach śmiechu, zabawy, gadania każdy udał się w swoją stronę by przygotować się na bibe u Juju. Brałam właśnie prysznic kiedy usłyszałam iż woła mnie matka.
- Lizz !- krzyczała
- Co ?!- odkrzyknęłam owijając się ręcznikiem.
- Wybierasz się gdzieś ?!
- Tak !- krzyknęłam ostatni raz, szybko ubrałam czystą bieliznę, a potem to, włosy lekko pofalowałam, zrobiłam dość mocny makijaż, następnie ubrałam buty, czapkę i kurtkę ze skóry i razem z telefonem z biegłem na dół gdzie zastałam mamę.
- Mogę wiedzieć gdzie wychodzisz ?- spytała stojąc w drzwiach od kuchni.
- Do kolegi.- mruknęłam idąc do drzwi.- Nie wiem kiedy wrócę.- zawyłam jeszcze na pożegnanie i ruszyłam. Na dworze było już ciemno, no tak przecież już jest po 20. Przyśpieszyłam kroku i już po chwili byłam. Oczywiście jego dom był ogromny. Rodzice jego wyjeżdżali w delegację, więc nie wiedzieli, że chłopak organizuje w ich domu najlepsze domówki. W środku była już masa ludzi pijanych, naćpanych, spoconych i jeszcze innych. Te klimaty tylko dla mnie. Zdjęłam kurtkę i wrzuciłam do szafy Juju, po czym ruszyłam do baru gdzie zapewne stał Juju. Chłopak jest brunetem, dość przystojnym i okropnie bogatym, co mnie od niego odpychało. Gdy już znalazłam się przy barze nikogo znajomego tam nie spotkałam. Nie przejęłam się tym tylko zabrałam jeden z zielonych napoi i wypiłam za jednym łykiem i tak było z 5 innymi. No przecież muszę się rozgrzać no nie ? Następnie już lekko wystawiona ruszyłam na parkiet gdzie razem z połową imprezowiczów zaczęliśmy się poruszać w rytm muzyki. To mi się podobało. Jednak brakowało mi smaku narkotyku. Wzięłam do ręki jeszcze jeden napój, po czym razem z nim wróciłam na parkiet znowu

ze mną ich dziki taniec, lecz nie dziś. Dziś nie pójdę do łóżka kiedy nie jestem w ogóle wystawiona, więc



- Hej.- mruknęłam całując go w policzek.
- Widzę iż jesteś już po dzikim sex'sie.- zaśmiał się Juju.
- Spadaj.- powiedziałam lekko uderzając go w ramię.
- Daj jej spokój.- powiedział David, po czym odszedł razem z nim, a ja zaś znalazłam Marthe, z którą wypiłam kilka drinków i wciągnęłam jedną kolejną kreskę. Teraz pewnie myślicie sobie iż zadaję sobie śmiertelną dawkę, ale na mnie to nic prawie nie działa, tylko na drugi dzień mam kaca i tyle. To mnie nie zabija, to mnie wzmocnia.
- Ej która z was wypije najwięcej ?- spytała Kat, kuzynka J. I po tych słowach każda wypiła jak najwięcej potrafiła. Gdy przyszła moja kolej dziewczyny nachylił się nad mną i z dwóch butelek zaczęły lać wódkę, która spływałam do mojego żołądka, ale także po twarzy.
- Haha Liz wypiłaś najwięcej.- powiedziała Marth. mocno mnie przytulając. Zaśmiałam się i usiadłam razem z nimi na kanapie gdzie wszystkie śmiałyśmy się z pijanych ludzi. Nagle M wyskoczyła na stół i zaczęła kręcić tyłkiem, po chwili i ja tam byłam i obie wywijałyśmy tyłkami, a ludzie zgromadzeni w około gwizdali i dopingowali nas. Śmiałam się tak i nagle straciłam równowagę i upadłam, a na mnie Martha co spowodowało iż złamałyśmy stół.
- Juju nas zabije.- zawyłam śmiejąc się.
- Ciiiii.- mruknęła pijana Mart. wstała nagle, po czym i mnie pociągnęła i udałyśmy się na dwór. Szybko zdjęłam z siebie ubrania i w samej bieliźnie wskoczyłam do basemu.
- Łuuhuuuhuuu- wydarłam się. Chwilę później obok mnie pływały inne osoby, a imprezowicze przenieśli się na dwór. Teraz to oni nas naprawdę zabiją.
- Idą tu.- powiedziała brunetka i zanurzyła się, ja jednak pływałam sobie śmiejąc się.
- Liz pojebało was ?!- krzyknął oburzony David. Ja nic nie odpowiedziałam tylko się zaśmiałam, a moja koleżanka wynurzyła się. - Wychodźcie.- rozkazał nam, wyszłam, bo wiedziałam iż mógł nam coś zrobić. Szybko założyłam na siebie ubrania i udałam się z wszystkimi do środka. Każdy po szedł do siebie, a ja ułożyłam się na fotelu i zasnęłam....
Mam nadzieję iż choć trochę się spodoba :) Przepraszam iż tak późno, no ale wiecie koncert JB, i emocje jeszcze nie opadły xd. Przepraszam za wszystkie powtórzenia, literówki i inne błędy. A i starałam się nie używać " Iż". Starałam się jakoś wczuć w klimaty nieposłusznej Liz. Myślę iż może jakoś was tym bardziej zainteresowałam :D Dziękujemy za miłe komentarze pod ostatnimy rozdziałami. Ten rozdział jakoś się nie wyróżniał, jednak jak myślicie jak odbędą się jej urodziny ? Czy znowu pójdzie na imprezę ? Czy może się coś zmieni ? Odpowiedzi w komentarzach. Wasza kochana Roxy całujee i ściska ;*